Długo zastanawiałam się,który fragment Ewangelii wziąć na pierwszy ogień. Pytanie niebanalne, jeśli stawiasz sobie cel taki jak ja – udowodnienie, że Pan Jezus, cichy i pokorny, wzywany w tym kraju przy okazji wyboru prezydenta, a także wtedy, gdy ktoś wlanie się młotkiem w palec, jest postacią złą. Ani bolesną, ani chwalebną, ani wesołą -po prostu niemoralną. Nawet,jeśli trudno powiedzieć, czy rzeczywiście istniał, czy został zmyślony. Wybrałam ostatecznie fragment niepozorny i spokojny, nudny jak niedzielne kazanie:

Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: “Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?” Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.

Ten niepozorny kawałek pochodzi z Ewangelii wg Łukasza. Syn Boży ma najlepsze intencje – realizuje chwalebny plan zbawienia, w którego obręb wchodzi ukrzyżowanie (którego dokonano specjalnie dla Ciebie, by Ci po śmieric było lepiej). Nie wszyscy jednka lubili Jezusa, nie wszyscy lubili ówczesnych Żydów. Samarytanie nie wpuszczają Jezusa wraz z orszakiem do wioski. Posłańcy nie spełnili zadania, swoje trzy grosze wtrącają więc apostołowie:

Jakub i Jan rzekli: “Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?”

O, jak miło! Dwóch gości, którzy przez ostatnie trzy lata (lub rok, bo jakimś cudem różnie to liczono) chodzili po ziemi z Wcieloną Miłością, Jezusem cichym i pokornym, chce urządzić bombardowanie świętym napalmem. Nie pierdolą się, jak mawia młodzież. Chcą spalić kobiety, dzieci, facetów, samarytańskie psy i koty razem z całą resztą. Są ludźmi wiary – Bóg jest po ich stronie, ale kurtuazyjnie pytają Jezusa czy warto fatygować w takiej sprawie Ojca. Jezus nie był zachwycony, podobnie jaki my nie jesteśmy. W istocie, ich postawa jest o wiele gorsza, niż słynna zdrada ich kolegi od srebrników – Judasz za jakąś tam kwotę przyczynił się do śmierci dobrze sobie znanego mężczyzny,miał też odwagę spojrzeć mu w przy tym w twarz. Jan i Jakub za darmo chcą spalić całą wioskę nieznajomych, co stawia ich w roli właściwych patronów dla bombardowań obiektów cywilnych. Św. Jan, który rzekomo napisał list zwierający sławne „Bóg jest miłością”, prezentuje tutaj mentalność rosyjskiego dowódctwa w Syrii, dwukrotnie bombardującego jeden szpital. No, ale Pan Jezus ich gromi. Poza tym, pewnie dobry ksiądz biblista umie wytłumaczyć, że należy to rozumieć niedosłownie, czyli inaczej, niż tu wyłożyłam.
Najpierw: jasne, że ich gromi. Nawet, jak na ówczesne standardy ogień z nieba zabijający niewinnych to było zbyt wiele. Ale od wielkiego proroka, Syna Bożego i Zbawiciela można by oczekiwać czegoś więcej – choćby potępienia koncepcji zemsty i palenia ludzi żywcem. Jak pokazały dzieje, że wyznawcy dobrego Jezusa mieli pewne problemy z uchwyceniem dlaczego palenie ludzi jest złe. Może nawet, jako Bóg, mógłby pokusić się o proroctwo i zapowiedzieć naloty dywanowe czy inne atrakcje wojen XX wieku, po czym się od nich zdystansować. Nie oczekuję zbyt wiele, kilku słów. Jednak wielu ludzi uważa, że wszechmocny i dobry Bóg mógłby pokusić się nawet na coś więcej.
Co do gorliwego księdza biblisty – niech się w dupę pocałuje, swoją świętą. To znaczy, na pewno zasługuje on na polemikę, razem ze swoimi interpretacjami. Jednak kto ma ochotę na polemikę z nim, musi wziąć pod uwagę, że katolicki biblista ma ZAWSZE odpowiedź na WSZYSTKO.

Jeśli powiesz mu, że Kościoł palił ludzi, to najpierw powie ci, wbrew Biblii, że tam nie ma takich myśli, potem, gdy zacytujesz mu ten czy inny kawałek z boskim napalmem, że protestanci palili więcej, a poza tym, to papież przeprosił.

Apokalipsa, ostatnia księga Pisma sugeruje, dlaczego Pan Jezus zgromił nadgorliwych. To nie był czas na takie figle. Gdy jednak dopełnią się dni, Bóg pokaże, co potrafi:

A siedmiu aniołów,
mających siedem trąb,
przygotowało się, aby zatrąbić.
I pierwszy zatrąbił.
A powstał grad i ogień – pomieszane z krwią,
i spadły na ziemię.
A spłonęła trzecia część ziemi
i spłonęła trzecia część drzew,
i spłonęła wszystka trawa zielona.

w dalszym toku akcji przychodzi czas na ludzi, oczywiście – “grzeszników”. Wszystko to z autoryzacji Jezusa, ironicznie zwanego w tej księdze Barankiem. Szkoda każdego jednego człowieka, który wierzy, że to wszystko prawdziwe.

Advertisements