Może nie od razu z całego swego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił, jak radzi w Biblii nasz największy Przyjaciel, Stworzyciel komarów i czkawki. Przykazania może nie uda się wypełnić, ale polubienie katolików może być sporym osiągnięciem. To liczniejsza część Polski i jedna szósta świata. Tylko trzeba mieć dobre powody, jak choćby te poniżej:

  1. Poczytaj Biblię. Łatwo dojść do wniosku, zamykając tę wielką encyklopedię okrucieństwa i pogardy religijnej, że prawdopodobnie nie uda nam się nigdy spotkać katolika czy katoliczki, którzy np. jak Dawid zabili człowieka rzuconym kamieniem, przebili mu czaszkę palikiem od namiotu, wyzywali najlepszych przyjaciół od szatanów (Pan Jezus) czy chcieli palić w ogniu nieznajomych (Apostołowie). Najbardziej rozpustny z kapłanów nie zdoła mieć tylu “gosposi”, ile miał Salomon. No ale, ktoś powie, to ludzki pierwiastek Biblii. A Boży?
  2. Pomyśl o Bogu. Prawdopodobnie najgorszy z katolików nie dorasta do pięt swojemu Panu, Stwórcy karaluchów i biegunki. Jeśli dziś jeszcze gdzieś jakiś wierny poddany rzymskiego papieża ma niewolników, nie wydaje się możliwe, by praktykował niewolnictwo czy przyzwalał na nie przez tysiące lat, jak Bóg Biblii. Wyobraź sobie też najbardziej zatwardziałą słuchaczkę katolickiego radia, przez wiele dziesięcioleci ćwiczącą się w dewocji i nienawiści na wszystko, co niekatolickie. Czy jesteś w stanie uwierzyć, że nie zadzwoni ona na policję, gdy zobaczy, że ktoś Cię torturuje? No właśnie, raczej zadzwoni. Natomiast cichy i pokorny Jezus,którego obrazkami ma obłożone swoje mieszkanko, według teologii katolickiej widział wszystkie kiedykolwiek komukolwiek zadane tortury. Nie zadzwonił na policję. Ba, sam ma pewne plany związane z tym procederem na najbliższy dla niego czas, czyli wieczność.
  3. Zbadaj dzieje ich religii. Od czasów, gdy uspokoiła się sytuacja w Irlandii Północnej (prehistoria! lata dziewięćdziesiąte XX w.) przygasły nieco militarne tradycje wiary rzymskiej. Cierpimy przez to trochę, gdy prawicowe trolle tryumfująco stwierdzają, że w przeciwieństwie do muzułmanów katolicy nie robią zamachów bombowych. Jednak z drugiej strony, możemy spokojnie spacerować po takim Londynie, słuchając opowieści przewodnika o spisku prochowym. Co do inkwizycji, to ten zarzut oburza ich dziś tak bardzo, jak kilka stuleci wcześniej fascynował ich blask płomieni i krzyki heretyków. To mówi samo za siebie, że jest za co kochać współczesnych katolików.
  4.  
  5. Gdy przypomnisz sobie sprawę aborcji, faktycznie może to nieco przyćmić rodzące się w serduszku uczucie. Mimo to posłuchaj. Twardy sprzeciw Kościoła Katolickiego wobec aborcji datuje się od 1869 roku, wcześniej “bywało różnie”. Sytuacja może się więc jeszcze zmienić, bo nauka tego kościoła mnóstwo razy mutowała, podlegając zmianom jak wszystko w świecie. Czy zanim to nastąpi jest za co polubić “obrońców życia”? Tak. W Polsce większość z nich sprowadza swoją aktywność do pokojowych demonstracji i siania propagandy. To nowość jak na standardy chrześcijan. Proces udomawiania postępuje i rokowania na przyszłość nie są najgorsze. Podobnie z innymi ludzkimi rzeczami, jak homoseksualizm, które nieludzko potępiają – i tak bardzo stonowali i nie sięgają już po kamienie.
  6. Trudno pokochać miliard. Być może jednak prawdziwych katolików nie ma tak wielu. Ilu z nich zna skład Trójcy Świętej? Ilu wierzy w Transsubstancjację? Nie wiadomo, ale wiemy, że “niedzielnych katoliczek” stosujących zakazaną przez kler antykoncepcję jest całkiem sporo. Gdyby wszystkie były  w 100% otwarte na życie 24h/d, to prezerwatywy nie byłyby do kupienia w biedronce, lecz trzeba by je sprowadzać z zagranicy przez internet. Jest w katolickich książkach i kazaniach mnóstwo nauk, chyba większość, które mało kto praktykuje. Na szczęście.

    Z drugiej strony, nie nastawiaj się na to, że jak któremuś wlejesz, to on nadstawi drugi policzek, albo automatycznie ci przebaczy.

  7. Najgłupsze powody wiary nie są wcale takie głupie, gdy się im przyjrzeć. Przykład: skoro większość nie do końca wie, w co wierzy, to po co, u licha, chrzczą dzieci, biorą śluby i dają się pogrzebać, słono nieraz za to płacąc? Odpowiedź brzmi: obrzęd, rytuał, sacrum. Ludzie jako gatunek są do szpiku kości obrzędowi, a z książek o antropologii, które napisano na ten temat można by zbudować ładną świątynię. Dawkins stwierdził kiedyś, że jeśli szukasz naprawdę uroczystego i porywającego obrzędu rodem ze średniowiecza, powinieneś udać się do katolików.
  8. Co z Terlikowskim? Najcięższy orzech spróbujemy rozgryźć na koniec tej duchowej wieczerzy, tego ubogacenia… Przepraszam, zapędziłam się. Nie chcemy tu przecież, przy całej miłości do katolików, tej ich obrzydliwej kościelnej nowomowy. Terlikowski wierzy niezłomnie i na ostro w takie sprawy, jak wlanie duszy do embrionu w momencie zapłodnienia komórki jajowej, cud w Sokółce czy możliwość zachowania celibatu przez księży. Wydaje mi się, że najosobliwszym z jego wierzeń jest mimo wszystko dogmat o wolnej woli. Tu myli się naprawdę grubo, każdy człowiek jest potężnie uwarunkowany milionem czynników, od miejsca urodzenia, język czy ludzi, których spotkamy. Redaktor Terlikowski miał nieszczęście spotkać ludzi zwiedzionych przez Kościół i tak mu zostało, być może na stałe. Ty jednak bądź człowiekiem i miej kapkę zrozumienia, że on tak nie do końca z własnej woli to wszystko gada i robi…

OK, pokochaliśmy trochę najliczniejszych w Polsce chrześcijan. Może jest to miłość nieprzyjaciół, grunt, by była w niej nuta zrozumienia. Jeśli ktoś uważa, że od teraz nie powinien dyskutować w internecie, prostować katolickiej propagandy czy deklarować swojej niewiary, to jest w błędzie. Zacytuję z pamięci wspomnianego katolickiego celebrytę:

Miłość bez prawdy nie jest możliwa

 

Advertisements